Mit miłości romantycznej jest jak kura znosząca złote jajka – generuje olbrzymie przychody wszystkim tym, którzy sprzedają go jako życiową ideę. Co, jeśli jednak rozważymy go na gruncie psychologii i zderzymy z naszym codziennym doświadczeniem? Czy nie okaże się, że przynosi nam on więcej szkody niż pożytku?
W ,,Love. Jak kochać w XXI wieku”, dr Olga Kamińska, ekspertka w temacie miłości, opierając się na książce Stephanie Coontz, pt. ,,Marriage, a History”, przywołuje założenia dotyczące zakotwiczonej w kulturze zachodniej wizji miłości.
Wizja ta opiera się na przekonaniach, że:
- partnerzy są dla siebie priorytetem,
- kochają się i sobie tę miłość otwarcie okazują,
- czują się względem siebie zobowiązani,
- są lojalni wobec siebie, jak i swoich dzieci,
- dochowują wierności,
- są dla siebie najlepszymi przyjaciółmi,
- dzielą się sekretami i skrywanymi uczuciami.
Autorka zauważa, że są to dość duże oczekiwania związane z relacją z partnerem/ką, szczególnie, jeśli zestawimy je z tym, jaką rolę odgrywały małżeństwa w przeszłości, pełniąc dość utylitarną funkcję, często stanowiąc swego rodzaju transakcję i układ.
Gdybyśmy chcieli zidentyfikować stojące za wspomnianymi założeniami potrzeby, okazałoby się, że dziś oczekujemy od naszych partnerów tego, co dawniej realizowano w ramach przynależności do wspólnoty przyjaciół i krewnych. Jak pisze Kamińska: ,,przy tak wysokich i nierealistycznych oczekiwaniach, szanse na stworzenie relacji zaspokajającej wszystkie nasze potrzeby jednocześnie są bliskie zeru.”
Pojawia się więc pytanie, czy gdybyśmy uznali te spostrzeżenia za trafnie i adekwatnie oddające nasze współczesne podejście do związków i małżeństw, to jest się czym martwić? Czy mogłoby to oznaczać, że chcąc niemożliwego, jesteśmy skazani na ciągłe porażki w budowaniu relacji romantycznych?
Niekoniecznie.
Rozważając kwestię realistyczności oczekiwań, możemy skorygować podejście do poszukiwania partnerów i partnerek, np. kładąc nacisk na budowanie sieci wsparcia i inwestowanie w tworzenie szerszego grona bliskich osób, z którymi zasady relacji są odmienne i dostosowane do rozpoznanych wspólnych płaszczyzn.
Może się wtedy okazać, że z kim innym postanawiamy dzielić pasje, zawodowe ambicje, prowadzić długie rozmowy, płynące z głębi wnętrza, a z kim innym prozę życia i miejsce w sypialni 🙂
W coachingu często korzysta się z narzędzia nazywanego ,,kołem życia”, rysując okrąg, na który nanosi się ważne dla siebie obszary. Koło dzieli się na tyle części, ile obszarów się zidentyfikowało, sprawdzając przy tym swoje zaangażowanie w każdy z nich.
Chociaż brzmi to trywialnie, zazwyczaj bardzo dużo uświadamia. Niekiedy prowadzi też do refleksji, że równowaga między poszczególnymi sferami jest zachwiana albo oczekiwane proporcje są z jakichś względów odwrócone.
Pracując ze swoim ,,Kołem życia” warto rozpatrywać je także przez pryzmat udziału bliskich, ważnych osób w każdym z nich.
- Ile tych osób jest?
- Jaką odgrywają rolę?
- Jak wygląda wymiana między nami?
- Jak przedstawia się stosunek ,,dawania” względem ,,otrzymywania”?
- Czego w relacjach z tymi osobami szukamy?
- Czym chcemy się dzielić?
- Jak wiele oczekujemy od naszych aktualnych lub poszukiwanych partnerów?
- Na ile faktycznie jesteśmy otwarci na innych, a na ile rozpatrujemy ich przez pryzmat dopasowania do naszych wyobrażeń?
U podstaw warsztatów dla singli, których pierwsza edycja zaczyna się za niecały tydzień, leży przeświadczenie, że wyjście poza ramy wyobrażeń odnośnie tego, kto jest dla nas odpowiedni, z kim bylibyśmy szczęśliwie, stanowi prawdziwe wyzwanie. Szczególnie, że żyjemy w dobie mediów społecznościowych, w których kreacja jest nadrzędną zasadą działania.
Wydaje się, że potrzeba miejsc, gdzie można się spotkać bez presji i wzniosłych deklaracji, a poprzez działanie i zabawę sprawdzić, na ile nam blisko do siebie.
Takich, w których po drugiej stronie lustra otwiera się przestrzeń szczerych, życzliwych, wzbogacających nasze światy relacji.
Ten wpis otwiera cykl tekstów wokół tematu miłości i warsztatów dla singli.
Literatura:
A.Kamińska, Love. Jak kochać w XXI wieku?, ZNAK, Kraków 2021.

