NAJNOWSZE WARSZTATY W RAMACH SINGLOWEGO KLUBU RANDKOWEGO:
KATOWICE, WROCŁAW, KRAKÓW, WYJAZDY SINGLOWE

Roving woman, reż. Michał Chmielewski – nigdy nie było żadnej Mimi

Jest rok 1974. Connie Converse zostawia listy pożegnalne adresowane do bliskich, w których prosi o to, żeby ją puścić. Żeby jej nie szukać.

Wsiada do swojego Volkswagena. Wyrusza w podróż. I znika. Ani jej samochód, ani ona sama nigdy nie zostają odnalezione.

,,Roving woman” to polsko-amerykański film, tytułem nawiązujący do jednej z piosenek Connie.

Kino drogi, spod znaku Wima Wendersa, mistrza obrazowania bycia w procesie podróży wgłąb siebie.

To jeden z tych seansów, podczas których właściwie nic się nie dzieje, momentami człowiek zastanawia się czy nadal ogląda, czy może znalazł się w stanie delikatnego śnienia.

Punkt wyjścia stanowi sytuacja porzucenia. Nie wiemy, co, ani dlaczego się stało.

Dla bohaterki ewidentnie jest to również niezrozumiałe.

Tak czasem bywa. Rzeczy się wydarzają, wykraczając poza nasze pojmowanie.

Wychodzimy więc od konkretnego zdarzenia, które swym znaczeniem, wraz z każdym kolejnym kilometrem, wchodzi na wyższy poziom abstrakcji.

W końcu staje się uogólnioną refleksją egzystencjalną nad samotnością jako taką. Jedna z osób, którą Sara spotyka w trasie, powie: ,,W życiu ludzie nigdy tak naprawdę nie są razem. Istnieją jedynie różne stopnie samotności.”

Samotności bycia w świecie, która jest niemożliwa do przekroczenia. Może być mniej lub bardziej łagodzona obecnością innych, budowaniem relacji, tworzeniem wspólnot i kreowaniem kontekstów sytuujących nas w sieci dających poczucie przynależności powiązań.

Samotności rozumianej jako doświadczenie siebie samego, które jest tylko częściowo komunikowalne i co do zasady podlega interpretacji innych.

W toku rozwoju zostajemy uczeni lub też podejmujemy w pewnym momencie decyzję, aby opanować niełatwą sztukę przyjmowania cudzej perspektywy.

Staramy się wyzwalać ze szponów ograniczeń naszego indywidualnego spostrzegania, otwieramy na to, że druga osoba, może mieć inaczej niż my sami.

Nie lepiej, nie gorzej, po prostu inaczej.

Lub też, kotwiczymy się w przekonaniu, że tak jak my widzimy i doświadczamy świata, to jedyna dostępna i właściwa opcja.

Jednak upór trwania przy sobie, bardzo często obraca się przeciwko nam.

Pogłębia samotność i oddziela od bliskości, za którą tęsknimy.

To paradoksalny rodzaj izolacji.

Ufundowana zostaje przecież na ogromnym pragnieniu, aby być właściwie zrozumianym, przyciągnąć drugiego jak najbliżej siebie, uzyskać gwarancję, że solidarnie stanie z nami ramię w ramię w naszym byciu, a przez to wyzwoli nas z lęku samotności.

Im bliżej zwabiamy i przyciągamy, tym gwałtowniej wytrącamy kogoś z jego własnej przestrzeni, tak jakbyśmy mówili, że aby być z nami, musi z niej zrezygnować. Zarzucić siebie, w imię nas i wyłączności słuszności naszego bycia.

Albo na odwrót. Im bardziej dążymy do tego, żeby się zespolić, przejąć czyjeś doświadczenie, samemu nie doświadczać, tym gwałtowniej odłączamy się od siebie, tracąc poczucie tożsamości i nakręcając błędne przekonanie, że bez drugiego, nie przetrwamy.

Nie istnieje szczęśliwy finał dla tak rozpaczliwego ruchu przełamywania samotności.

Nie da się stworzyć pełnej szacunku i partnerstwa relacji, jeśli poszukuje się jedności i jedyności, które są nie do osiągnięcia.

Sara wyrusza w podróż wraz z sukienką i smutkiem. Kradziony samochód staje się jej przejściowym domem i bezpieczną bazą.

Sara nie ma własnego. Ma tylko cudze. Skradziony ze stacji samochód to metaforyczny obraz jej potrzeby osadzenia się w kimś innym.

Droga, którą pokonuje to droga do odkrycia, kim tak właściwie jest. Zmierzenia się z lękiem, że jest. Skonfrontowania z tym, że koniec został wpisany w każdy początek. Rezygnacji ze złudzenia, że druga osoba to antidotum na doświadczenie egzystencjalnej samotności.

Spotykane przez Sarę osoby to różne opowieści o tym, co jest uniwersalnie ludzkim doświadczeniem samotności.

To powolne budowanie akceptacji faktu, że samotności nie da się zagłuszyć, można w niej jedynie towarzyszyć.

I przyjęcie z wdzięcznością tych momentów, gdy w samotności nie jest się samemu.

Podziel się:

Autorka:

Picture of Karolina Habryło
Karolina Habryło

Już teraz ruszyły zapisy na najnowsze warsztaty dla singli, w ramach Singlowego Klubu Randkowego!

Zobacz inne wpisy: