To pytanie słyszę bardzo często. I chciałoby się na nie odpowiedzieć: po prostu, słuchaj, ktoś Ci się podoba to wrzucasz tu i tam dwuznaczność, jakiś lekki żarcik, uśmiechasz się, kokietujesz, nachylasz się, zakręcisz włosem, muśniesz ramię i gotowe.
Tylko, czy to takie proste? Jak odróżnić, czy ktoś faktycznie zakręcił tym włosem, bo podrywa, czy może z nerwów nie wie, co zrobić z rękami?
O flircie można byłoby napisać epopeję, a ja sobie założyłam 5 min, więc skupię się tylko na trzech kluczowych dla mnie zasadach.
Po pierwsze.
Aby flirt przynosił rezultaty trzeba mieć intencję flirtu.
Flirt to rodzaj komunikacji, będący zaproszeniem do przejścia z przyjacielskiego poziomu relacji, na poziom romantyczny.
Jeśli mam intencję flirtu i chcę wysłać drugiej osobie sygnał pt. ,,hej, podobasz mi się!” muszę faktycznie rozpoznać w sobie to, że tak jest i skontaktować się z tym uczuciem.
O rany, jakie to jest ważne, a często pomijane. Tu nie chodzi o suche stwierdzenie: oo, przystojny gość, ładna babka, ale o spotkanie się ze sobą i refleksję: ta osoba jest dla mnie atrakcyjna, chciał(a)bym, aby wydarzyło się między nami coś więcej. Kręci mnie perspektywa dotknięcia jej, pocałunku i fizycznego zbliżenia się.
Jeśli chcę, żeby druga osoba poczuła, że jej się podobam, sam/a muszę to czuć – pozwolić sobie tego doświadczać.
Flirtu nie da się uprawiać wyłącznie intelektem – to język, w którym ciało jest naszym najważniejszym środkiem wyrazu.
Gdy już wiem, co czuję, przychodzi pora na przekazanie tego w delikatny, nienachalny sposób. Sprawdzam, czy Ty też znajdujesz mnie atrakcyjnym/ą. Przybliżam się i wycofuję. Uśmiech, stopniowe skracanie dystansu, kontakt wzrokowy, delikatne muśnięcia – to wszystko z uważnością na drugą osobę, z czujnością na to, jak reaguje, czy jesteśmy w tym razem, czy raczej po drugiej stronie jest blok.
I trzecia sprawa. To naprawdę nie chodzi o wyuczone teksty i linijki taniego podrywu. To wykorzystanie momentu. Spontaniczność. Czasem to żart, czasem komentarz wypowiedziany tonem podszytym propozycją, czasem po prostu błysk w oku. Najpiękniejszy flirt rodzi się w tu i teraz, kiedy pozwalasz, by między wami wydarzyło się coś żywego i nieprzewidywalnego.
Brzmi prosto, a jednak w praktyce bywa wyzwaniem – bo wymaga świadomości własnych emocji, odwagi i wrażliwości na drugą osobę.
Jeśli chcesz to poczuć na własnej skórze, zapraszam Cię na warsztaty praktyczne, podczas których ćwiczymy te umiejętności w bezpiecznej, wspierającej atmosferze.
Będziemy pracować z ciałem, gestem, spojrzeniem i słowem, by flirt przestał być zagadką, a stał się swobodną, pełną radości formą kontaktu.

