NAJNOWSZE WARSZTATY W RAMACH SINGLOWEGO KLUBU RANDKOWEGO:
KATOWICE, WROCŁAW, KRAKÓW, WYJAZDY SINGLOWE

Paradoks silnej kobiety

Paradoks silnej kobiety polega na tym, że w przypływie odrzucającej samowystarczalności osłabia ona siebie i całe swoje otoczenie.

Siła, która musi się spektakularnie zamanifestować i podkreślić swoją sprawczość obnaża się niepewnością i zagubieniem.

W końcu, jeśli coś faktycznie jest obecne, ugruntowane – najczęściej to czuć.

Ta zasada działa dla większości jakości, o których jestem w stanie sobie pomyśleć, np. pewności siebie, odwagi, przekonania, zadowolenia.

Często widzimy je u innych, niekiedy nie potrafiąc uchwycić, po czym umiemy rozpoznać.

Nie zawsze chodzi o to, co i jak ktoś mówi.

Jednak wracając do siły.

Potrzeba udowodnienia, że doskonale radzi się sobie samemu, trzymając wszystkie możliwe krańce losu w garści, wydaje się zrozumiała.

To komunikat dla świata, aby miał się na baczności, bo ma do czynienia z terytorium niepodatnym na bylejakie wpływy i zranienia.

Gotowym do ataku lub ucieczki.

Bezwględnym w pilnowaniu swej niepodległości.

Każdy przybysz już na wstępie ma zrezygnować z wszelkich prób poddania tego w wątpliwość.

Jednak, kto potrzebuje się bronić, jeszcze zanim zostanie zaatakowany?

Ten, kto żyje podszyty strachem. Niespokojny. Nieustannie w zbrojnej gotowości, z jednym okiem otwartym podczas snu.

Zdarza się przy tym również, że nawet jeśli przybysz z pokorą chyli czoła, obrywa performansami siły.

Tak na wszelki wypadek, profilaktycznie wręcz, żeby zawczasu mógł pohamować pełzające ewentualnie pokusy stawiania znaku zapytania.

Co to robi w relacji?

Generuje stan napięcia, energetyczne mury w przepływie ruchu dawania i brania.

Każda nasza najlepiej rozwinięta cecha czy jakość zawiera wpisane w siebie przeciwieństwo.

Siła ma na drugim biegunie słabość.

Niezależnie od tego, jak zdecydowanie, ostro, bezpardonowo będziemy starali się uniknąć przyjęcia słabości, biorąc siłę, bierzemy słabość w pakiecie.

Gdy tego nie robimy, skupiając energię w relacji na prezentowaniu doprowadzonej do karykatury siły, słabość wyprojektowujemy na partnera, który w ten sposób – często nieświadomie – dopełnia całości dynamiki.

To następnie wywołuje naszą złość – bo jak to tak!

Jak żyć z podobną dysproporcją?

Jak stać na progu przepaści, szczególnie wtedy, gdy potrzebuje się silnego mężczyzny u boku? Takiego wyjętego jeszcze z rycerskich opowieści o honorze i odwadze? A przy tym czułego i wspierającego?

Jeśli chcemy być aż tak bardzo silne, przyjmijmy swoją słabość.

Wtedy dopiero zyskamy przestrzeń do spotkania z pełnią drugiej osoby.

Uruchomimy ruch wymiany i wsparcia, gdzie nikt nie wygrywa, bo nikt nie musi nikomu nic udowadniać.

Związek, gdzie nie ma damsko-męskiej rywalizacji, ponieważ spotkanie odbywa się na czysto ludzkiej płaszczyźnie egzystencji.

W miejscu, gdzie jest zarówno tak, jak i tak jednocześnie.

Tam, gdzie udaje się pomieścić sprzeczności, nie wprowadzając ich przy tym w konflikt.

Książka Mai Storch jest niezwykła w prostych opisach złożonych zjawisk. To także przystępna i inspirująca wykładnia psychologii głębi.

Myślę, że warto po nią sięgnąć, jeśli jakkolwiek dylemat z okładki jest Ci bliski.

Niezależnie od tego czy jesteś kobietą, czy mężczyzną.

Podziel się:

Autorka:

Picture of Karolina Habryło
Karolina Habryło

Już teraz ruszyły zapisy na najnowsze warsztaty dla singli, w ramach Singlowego Klubu Randkowego!

Zobacz inne wpisy: