Moc ,,gabinetowych książek” – a więc tych pisanych w oparciu o lata terapeutycznej pracy – polega na wielości przykładów, opisów przypadków i odkrywaniu przebytej przez autora drogi. Będąc zapisem procesu zgłębiania tematu, zawierają wyostrzone obserwacje zarówno samego siebie, jak i otoczenia.
(Nie)miły facet. Męskie spojrzenie na miłość, seks i związki Roberta, A. Glovera zdecydowanie zalicza się do tej kategorii.
Syndrom miłego faceta nie jest podbudowany psychologiczną teorią (choć do różnych nawiązuje), autor nie stara się wykazać, że stosuje naukowe podejście w analizie omawianego zjawiska. Uczciwie podkreśla autobiograficzny wymiar książki, wskazuje na doświadczenia oraz historie osób, które pomogły mu skonceptualizować typ mężczyzny, jakim jest: MIŁY FACET.
Kim jest miły facet?
Specjalistą w tłumieniu własnych potrzeb. Osobą, która przede wszystkim daje, naprawia i opiekuje się, poszukując aprobaty. Stara się unikać konfliktów, wad i błędów oraz ukrywać swoje prawdziwe emocje. Czuje się swobodniej w towarzystwie kobiet niż mężczyzn, usiłuje odróżnić się od ojca i stawia partnera/partnerkę w centrum swoich emocji.
Te cechy charakterystyczne to pokłosie przekonań miłego faceta, który w toku życia, często w kontekście dziecięcych przeżyć, uznał, że jeśli będzie ,,miły” to uzyska miłość, zaspokojenie swoich potrzeb i bezproblemowe życie.
Wbrew oczekiwaniom, najczęściej konfrontuje się z postawą wręcz przeciwną ze strony partnerów/partnerek, z którymi wchodzi w związki, a więc: krytycyzmem, złością, oziębłością, niezadowoleniem.
Dlaczego tak się dzieje?
Dlatego, że kreowany przez niego obraz jest z gruntu fałszywy. Stronienie od okazywania trudnych emocji oraz swojego ciemnego oblicza, to generowanie pewnej niemożliwości, która zostaje przez innych ludzi rozczytana, wywołując frustrację.
Paradoksalnie, im bardziej taki facet stara się być miły, tym mniej jest uczciwy względem otoczenia, ponieważ np. mówi to, co druga osoba chce usłyszeć albo nie ujawnia tego, co faktycznie myśli i czuje. Jest strategicznie skryty, a więc w pewnej mierze niedostępny i niepoznawalny, nie prosząc w sposób bezpośredni, próbuje zaspokoić potrzeby uciekając się do manipulacji. Tłumi złość, zachowując się bierno-agresywnie lub wybucha w nieoczekiwanych momentach, gdy tylko przysłowiowa czara goryczy się przeleje.
On sam, jak i jego otoczenie, ponosi koszty związane z brakiem akceptacji całości siebie, która leży u podstaw takiego funkcjonowania. Człowiek zintegrowany potrafi przyjąć wszystko, co stanowi o jego wyjątkowości: zarówno jasną, jak i mroczną stronę siebie. Dopiero wtedy może tworzyć autentyczne relacje i budować bliskość z innymi.
Robert A. Glover szczegółowo opisuje, co sprawia, że mężczyzna realizuje ideę miłego faceta, jak można z tym pracować oraz czemu warto to robić.
To, co wydaje mi się bardzo ciekawe, a jednocześnie mocno uniwersalne w kontekście potrzeb i zostaje poruszone na łamach książki to NIEPISANE KONTRAKTY.
Potrzeby zwyczajnie są i ma je każdy. Inną sprawa, co się z nimi dzieje – czy i jak są realizowane. Niekiedy nasze potrzeby stoją w opozycji do potrzeb drugiej osoby. Ich zaspokojenie wymaga kompromisu albo uczciwego zarysowania granicy, np. postawienia siebie na pierwszym miejscu, zamiast ulegania temu, do czego jesteśmy przekonywani, a wiemy, że w danej chwili nam nie służy.
Stając w obliczu dylematu, jak ukryć fakt posiadania potrzeb, a jednocześnie stworzyć sytuacje, w których pojawi się szansa na ich realizację, miły facet wprowadza niepisane kontrakty.
Jak pisze Glover:
,,Niepisana umowa brzmi po prostu tak: Ja zrobię to… (uzupełnij lukę) dla ciebie, żebyś ty zrobiła to… (uzupełnij lukę) dla mnie. Oboje będziemy udawać, że nie zdajemy sobie sprawy z tego kontraktu. (Glover, 2022, s. 102)”
Jednym słowem, niepisany kontrakt to sytuacja, w której dajemy, żeby dostać. Nie mówimy, ale jesteśmy w oczekiwaniu na wzajemność albo jakiś rodzaj wynagrodzenia faktu, że zamiast zadbać o swoje potrzeby, jakże wspaniałomyślnie i heroicznie postanowiliśmy zaspokoić cudze.
Niepisane umowy są formą uwikłania w relacji. Rozgrywką toczoną w pozawerbalnej przestrzeni.
Jednym z wymienionych sposobów wykorzystania niepisanych umów jest OPIEKUŃCZOŚĆ, która w tym przypadku niewiele ma wspólnego z byciem kochającym i dobrym człowiekiem:
,,składa się z dwóch elementów: koncentracji na cudzych problemach, potrzebach czy uczuciach, żeby poczuć się niezbędnym, zaspokoić własne potrzeby, czy uniknąć radzenia sobie z własnymi problemami czy uczuciami. (Glover, 2022, s. 103)”
W przeciwieństwie do troski, której podstawą jest bezinteresowne dawanie tego, co druga osoba potrzebuje z pozycji wewnętrznego dostatku, opiekowanie się to interesowne dawanie tego, co samemu chce się dać, na dodatek z pozycji wewnętrznej pustki.
Dawanie czegoś, czego samemu się nie ma, to jak tworzenie debetu na koncie.
Można byłoby długo rozwijać ten temat. (Nie) miły facet. Męskie spojrzenie na miłość, seks i związki pobudza do refleksji i namysłu nad tym, w jaki sposób funkcjonujemy w relacji ze sobą i innymi.
Chociaż autor skupia się na fenomenie mężczyzny i to w odniesieniu do mężczyzn omawia różne zachowania, wydaje mi się, że dotyka zjawiska, które dotyczy ludzi w ogóle. W jakiej mierze? Zachęcam do lektury i własnych poszukiwań odpowiedzi 😉
Robert A. Glover, (Nie)miły facet. Męskie spojrzenie na miłość, seks i związki, Kompania Mediowa, Warszawa 2022.

