NAJNOWSZE WARSZTATY W RAMACH SINGLOWEGO KLUBU RANDKOWEGO:
KATOWICE, WROCŁAW, KRAKÓW, WYJAZDY SINGLOWE

Nauka nr 9: Mieć nie oznacza posiadać

Znacie jeden z większych kocich mitów, który brzmi: to kot wybiera właściciela, a nie właściciel kota?

No właśnie. Ostatnio rozmawiałam z kolegą, który na pytanie, czy ma kota odparł, że odpowiedź jest skomplikowana, bo miał trzy, a aktualnie nie mieszka z żadnym. Zainspirował mnie tym do podjęcia refleksji nad pytaniem, czy znam kogoś, kogo sytuacja z kotem nie jest skomplikowana. Otóż, nie. Pytanie: ,,czy masz kota” jest niczym otwarcie puszki Pandory. Z każdym kotem przeważnie idzie o wiele dłuższa historia, która podkreśla sposób, w jaki ten kot pojawił się na drodze człowieka. I stosunkowo często można wysnuć wniosek, że to właśnie on podjął decyzję o wspólnym mieszkaniu. Któregoś dnia po prostu przyszedł – nie do końca wiadomo skąd i nie do końca wiadomo po co. Na początku pojawiał się i znikał, a potem tak jakby został.

Tak jakby, bo trudno zaryzykować stwierdzenie, że kot jest istotą dającą gwarancję stałej obecności i obietnicę wspólnego życia. Szczególnie, jeśli jest kotem wychodzącym, który toczy swoje życie równolegle do Twojego i ma świat wybiegający kilometry poza Twój dom. Fenomen kotów, które mają swoje zaprzyjaźnione domy, ale w żadnym de facto nie mieszkają jest również dość powszechny. Gdy się je spotyka, to trudno wyczuć czy są bezdomne, czy po prostu wolne. Ten podział wydaje się zupełnie od czapy w przypadku kocich nomadów. Koty generują dom w miejscu, w którym decydują się aktualnie osiąść. Czują się zwykle jak u siebie, nawet jeśli są w gościach. Ta genialna kocia autonomia, budująca poczucie respektu wobec czyjejś odrębności, uczy, że mieć to stan przejściowy. Bo czy można mieć coś bez ryzyka, że się to utraci? Czy mając można uzurpować sobie prawo do tego, że tak jak jest teraz, tak będzie zawsze? Posiadać można samochód, mieszkanie, biżuterię, ale czy można posiąść życie i to jeszcze cudze?

Koty wychodzące (polaryzujące dość mocno środowisko kociarzy na zwolenników i przeciwników puszczania wolno kotów) to jeden wątek. Są jednak jeszcze adopcje, które też najczęściej zaczynają się od tekstu: wystawił nieśmiało głowę ze schroniskowego boksa i zaczął mruczeć – tak jakby to już od dawna była przyjaźń. Lub też: podszedł do mnie i otarł się o moją nogę. O tak. Koty potrafią równie dobitnie okazać swoje zainteresowanie, jak i jego brak.

I co zrobił dalej jak już Cię uwiódł i znalazł się w Twoim domu? Ustanowił własne reguły gry. Wprowadził kocie zwyczaje i rytuały. Może nauczył Cię, że po każdym powrocie do domu masz go najpierw wyczesać w wannie. Albo pokazał Ci, że pić wodę będzie tylko z delikatnie odkręconego kranu (broń Boże nie stojącą w misce!) Lub też zadecydował, że jeść będzie jedynie puszki marki X i żadnej innej.

Tak czy owak – oswoił Cię. On. Ciebie. Stopniowo, z lekkim ociąganiem, w poczuciu, że to Ty oswajasz jego. Jak w Małym Księciu. Wprowadził się razem z ,,tymi takimi swoimi” i nim się obejrzałeś, już referowałeś znajomym, co Twój kot ,,tak”, a czego ,,nie”. A później łapałeś się na tęsknym wyglądaniu zza firanki, czy może wraca już na kolację lub z niepokojem przeszukiwałeś całe mieszkanie sprawdzając, czy nie schował się w jakiejś szufladzie.

Kocie, Ty szczwany lisie.

Podziel się:

Autorka:

Picture of Karolina Habryło
Karolina Habryło

Już teraz ruszyły zapisy na najnowsze warsztaty dla singli, w ramach Singlowego Klubu Randkowego!

Zobacz inne wpisy: