Ze strony kota bardzo często można doświadczyć stanowczego ,,NIE”.
To ,,NIE” wyrażone zostaje w prychnięciu, wygięciu grzbietu w łuk, zjeżeniu sierści, a niekiedy i kąsnięciu ostrymi zębami lub drapnięciu oszlifowanymi na drapaku pazurami.
To ,,NIE” jest stopniowalne. Rzadko kiedy kot reaguje korzystając z całego wachlarza możliwych do okazania ,,NIE”.
Pierwszy sygnał jest subtelny, kolejne stają się coraz wyraźniejsze. Wszystko zależy od zachowania drugiej strony.
Kot obserwuje, czy jego ,,NIE” jest respektowane.
,,NIE” znaczy ,,NIE” nieważne czy jest powiedziane cicho, czy głośno. Stanowcze nie, płynące z miejsca pewności siebie, zwykle ma większą siłę przebicia.
Takiego ,,NIE” niekiedy uczymy się przez lata.
Czy zanim do niego dojdziemy, kształtując swoją asertywność, nasze inne ,,NIE” są niewystarczające?
NIE.
One SĄ.
I takie, jakie są, są ważne.
Szanując granice drugiego, wiesz, kiedy się wycofać. Przyjmujesz do wiadomości to, co komunikuje, tak, jak w danym momencie potrafi zakomunikować.
Twoje ,,NIE” nie musi mieć tej samej ekspresji, co cudze ,,NIE”.
Czasem, nawiązując kontakt z moimi kotami i spotykając się z ich ,,NIE”, nie do końca wiem, czym ono jest podyktowane.
Nie zawsze rozumiem. Przecież 15 minut temu było to ,,TAK”! To samo drapanie za uszkiem, przyjmowane z radosnym pomrukiem, właśnie zamieniło się w strzelanie w moją stronę łapą.
Tylko, czy ja muszę rozumieć, żeby przestać robić to, co w danym momencie nie jest pożądane? Czy kot musi mi to uzasadniać?
NIE.

