Nie znam kota, który akceptowałby brudną kuwetę. Czysty żwirek to podstawa psychofizycznej równowagi każdego szanującego się krewnego lwa.
Sprzątać należy codziennie i skrupulatnie, bo przecież kot sprawdza.
Uważnie śledzi każdy wykonywany przez Ciebie ruch łopatki. Patrzy, czy nie pominąłeś żadnego zbrylowanego żwirku. Momentalnie testuje wysypaną dopiero co porcję szarego kruszywa.
Możesz wtedy czuć się jak służący.
Kot-Pan kontroluje, jak zaprowadzasz porządek w jego królestwie wypróżnień.
Wydaje być nieubłagany i surowy. Ten wzrok… on zdecydowanie oznacza, że nie ma żartów, a jeśli nie wykonasz swojej pracy wystarczająco dobrze, to zostaniesz ukarany.
Obsikany materac albo ulubiona poduszka są więcej niż pewne.
Czy oni – kotowie – czy oni mają obsesję? Czy tu wychodzi jakiś rodzaj ich perwersji? Czy oni myślą, że to my jesteśmy ich pupilami? Czy im się przypadkiem coś nie pomyliło w kwestii hierarchii?
Te pytania zadaję sobie zawsze, gdy przechodzimy przez ten codzienny rytuał.
A potem myślę sobie. Karolina. O co ci chodzi. PORZĄDEK BYĆ MUSI.
Porządek na zewnątrz, przekłada się na porządek wewnątrz.
Harmonijna przestrzeń dookoła wiąże się z lepszym samopoczuciem.
Otaczający chaos, nieład, prowadzi do rozedrgania, niepokoju, dziwnego rodzaju przytłoczenia.
Trudno usiąść do pracy, nie ogarnąwszy uprzednio biurka. Oczywiście, można to zrobić. Tylko później nie ma co narzekać na rezultat, w postaci braku skupienia, świeżego spojrzenia i kreatywności.
Miejsce, z którego operujemy ma znaczenie dla stanu psychofizycznego, w jakim jesteśmy.
Kot to wie. Kot uczy, że regularne, zdysyplinowane działania zorientowane na zachowanie ładu, to podstawa dobrostanu.
I choć może czasem przegina z tym maniakalnym wzrokiem to… oddaję mu sprawiedliwość.

