Suszone kwiaty na stole. Wspaniale. Papierowa torba po zakupach. Fantastycznie. Zgnieciona w kulkę folia. Jeszcze lepiej.
Ach, jak to szeleści, szura, trzeszczy. Jak błyszczy w słońcu, jak rewelacyjnie rozpada się na kawałki.
Zabawa jest dla kotów niezbędnym elementem dnia, który angażuje wszystkie ich zmysły.
Nie brakuje pretekstów, aby w nią wejść i czerpać radość.
Łączy aktywność fizyczną, z treningiem poznawczym. Uwzględnia udział osób trzecich, a więc nosi znamiona działań integracyjnych.
Służy doskonaleniu kocich umiejętności, niezbędnych do polowania, ale również wyzwalaniu dobrych emocji.
Po zabawie, język ciała kota mówi: jestem zadowolony. To był dobrze spędzony czas.
Kot wie, że z zabawy się nie wyrasta. Rozumie, że potencjał zabawy tkwi wszędzie, nie potrzeba do niej żadnych używek, ani innych wspomagaczy.
Czasem tylko nie ma się na nią siły.
Zabawa ma to do siebie, że myśli się o niej bez przekonania, jednak będąc w trakcie, najczęściej odkrywa się drzemiące w ukryciu pokłady energii i entuzjazmu.
Jest egalitarna. Sprawia, że wszelkie codzienne podziały, nieporozumienia, różnice w pozycji i statusie, rozpływają się w rozbrzmiewającym śmiechu.
Nie przepada za tymi, którzy stawiają przed nią zbędny opór. Tymi, którym wydaje się, że muszą zachować powagę. Tymi, którzy niechętnie wychodzą z roli.
Nigdy nie jest wymierzona w kogoś, ani nie niszczy czegoś. Łączy zamiast dzielić.
Zabawa jest ważna do utrzymania równowagi w życiu, daje możliwość odskoczni, pozwala nabrać dystansu, odreagować stres i napięcia.
Oczyszcza i wyzwala, wytrąca z poznawczej rutyny, zaprasza do kreatywności i swobodnego mentalnego dryfowania.
Nadaje życiu smak i kolor. Banał przekuwa w radość. Zwykły wieczór zamienia w anegdotę.

