NAJNOWSZE WARSZTATY W RAMACH SINGLOWEGO KLUBU RANDKOWEGO:
KATOWICE, WROCŁAW, KRAKÓW, WYJAZDY SINGLOWE

Gdy łez już nie ma, czyli Sundown, reż. Michel Franco

Neil milczy. Niby jest, ale tak, jakby go nie było. Niby widzi, ale tak jakby nie dostrzegał. Niby żyje, ale życiem ryby wyrzuconej na brzeg ‒ z rezygnacją oddycha w obliczu tego, co nieuchronne.

Cierpi na nieuleczalny brak sensu. Przy tego rodzaju bólu, zżerająca go od środka choroba, właściwie jest niegroźna.

Któregoś dnia, wypisuje się życia. Słysząc informację o śmierci matki, nie wraca z rodziną do Londynu, tylko zostaje w Meksyku. Mówi, że zgubił paszport. Ta utrata jest metaforą utraconej tożsamości. Neil nie wie, kim jest, ani nie wydaje się wiedzieć, że jest.

Uobecnia się na moment w objęciach poznanej kobiety imieniem Berenice.

Berenice niczego od niego nie wymaga. Po prostu jest obok. Z niewiadomych względów darzy go niezmierną czułością.

Co sprawia, że tak dobrze się rozumieją?

Oboje potrafią beznamiętnie patrzeć śmierci w oczy.

Zdążyli już do niej przywyknąć? Znieczulili się na to, co zbyt trudne?

Neil nie komunikuje się ze swoim najbliższym otoczeniem. Niczego nie tłumaczy, nie udziela odpowiedzi na padające co jakiś czas ,,dlaczego”. Przeprasza. Nie do końca wiadomo, za co. Prawdopodobnie za wszystko.

Nie chcę zdradzać fabuły. Warto iść po to doświadczenie do kina. Chociaż film jest głęboko egzystencjalny, dojmująco apatyczny, to jednocześnie nie pogrąża widza w absolutnym mroku.

W całej swojej trudnej kondycji, Neilowi udaje się przekroczyć samotność.

Smutny, ale jednak triumf życia.

Jest jak kwiat, który przebił się przez asfalt. Znalazł siłę do bycia tam, gdzie wydaje się to najmniej możliwe.

Podziel się:

Autorka:

Picture of Karolina Habryło
Karolina Habryło

Już teraz ruszyły zapisy na najnowsze warsztaty dla singli, w ramach Singlowego Klubu Randkowego!

Zobacz inne wpisy: