Mężczyzna zawsze płaci? Czy to wciąż takie oczywiste?
Według mnie nie.
Temat finansów na randce niezmiennie wywołuje na warsztatach sporo emocji.
Z mojego doświadczenia wynika, że większość Pań lubi, kiedy mężczyzna płaci za pierwszą randkę, jednak uważa, że ważne jest docenienie tego i szukanie okazji do wzajemności.
Powiedzmy, że facet zaprosił Cię na kolację, za którą zapłacił. Decydujecie się pójść następnie na kawę i ciastko. Miło będzie, jeśli również będziesz mieć gest i weźmiesz na siebie ten rachunek.
Niekoniecznie chodzi tu o to, aby kwoty były równorzędne, raczej kluczowe jest pokazanie, że równowaga w dawaniu i braniu w relacji jest dla Ciebie ważna oraz że masz inicjatywę.
Alternatywnie, jeśli dojdzie do kolejnej randki, możesz wyjść ze swoją propozycją spędzenia czasu i na przykład zaprosić do kina, a więc kupić bilety.
Co do zasady – jeśli zapraszasz, to znaczy, że bierzesz na siebie finanse. Chyba, że w toku rozmowy ustalicie inaczej.
Coraz częściej słyszę od Panów o sytuacjach, gdy czują się wykorzystani na randce, bo mają poczucie, że niektóre kobiety chcą być zapraszane do różnych knajp, po to, żeby zjeść dobre rzeczy, ale nie mają intencji kontynuowania relacji.
Ta intencja jest tutaj ważna.
Czym innym jest sytuacja, kiedy celem jest poznanie drugiej osoby i z poziomu intencji zależy Ci na tym, żeby wejść w relację. Mężczyzna bierze na siebie płatności, bo w ten sposób inwestuje w relację z Tobą, ponosząc to ryzyko, że może się udać albo i nie.
W miarę oczywiste wydaje się to, że coś z tych spotkań może wyjść, ale nie musi, bo poczucie tego, na ile się znacie jest współmierne do spędzanego wspólnie czasu i zróżnicowania podejmowanych aktywności.
Czym innym jest natomiast sytuacja, kiedy celem jest zjedzenie w nowo otwartej restauracji i wypełnienie sobie wolnego czasu, literalnie czyimś kosztem.
Można powiedzieć, że w ten sposób używasz drugiej osoby do zaspokojenia swoich potrzeb, bo z poziomu intencji nie zależy Ci specjalnie na tym, żeby ją poznać, ale raczej, żeby za jej udziałem zjeść coś dobrego i wyjść do ludzi.
Poczucie wykorzystania pojawia się wtedy, gdy orientujemy się, że tak właściwie to od początku nie chodziło o nas, a raczej o to, żeby np. ktoś nie czuł się samotnie, mógł ubrać się w fajne rzeczy albo powiedzieć znajomym, że wieczorem ma randkę.
Niektóre Panie mają obawy z oddawaniem rachunku, w związku z przekonaniem, że jeśli pozwolą za siebie zapłacić, to będą musiały to później niejako wynagrodzić zgodą na kolejne spotkanie.
Boją się, że w ten sposób zobowiązują się do kontynuowania relacji.
I znów, mamy tutaj różne możliwe scenariusze.
Może być tak, że to poczucie pojawia się pod koniec randki, kiedy już nieco poznałaś faceta i odnosisz wrażenie, że takie jest jego oczekiwanie. Może to być trafne, ale rzecz jasna nie musi.
Dla własnego spokoju możesz wtedy zaproponować podzielenie rachunku, uzasadniając to własnym komfortem.
Drodzy Panowie, zachęcam do tego, żeby w takich sytuacjach nie unosić się dumą tylko pozwolić kobiecie zachować się tak, jak czuje. Czasem lepiej odpuścić i poobserwować. Można powiedzieć, że ja zapraszam, więc chętnie ureguluję rachunek, ale jeżeli po drugiej stronie jest opór i niezadowolenie, to nie warto się upierać.
Może być jednak tak, że to poczucie zostaje przez Ciebie wniesione na spotkanie, towarzyszy Ci już od początku i wynika z poprzednich doświadczeń, bądź ukształtowanych w toku życia przekonań na temat relacji damsko-męskich.
Na wszelki wypadek, poprzez płatność, chcesz wyznaczyć twardą granicę swojej niezależności, budując w ten sposób napięcie nawet wtedy, gdy naprzeciwko Ciebie siedzi mężczyzna, który szczerze chce zapłacić i nie jest to z jego strony zobowiązujące.
Wtedy warto zadać sobie pytanie, czy gra jest warta świeczki i na ile jest sens forsować swoje, tracąc okazję do poszerzenia swojego doświadczenia o spotkanie, gdy nie zapłaciłaś i nic złego się w związku z tym nie wydarzyło, ani nie było żadnej presji z drugiej strony.
Często mamy tendencję do projektowania swoich koszmarów na innych.
Rzecz jasna, finansowych wyzwań na randkach jest o wiele więcej. Jeśli miałabym więc to podsumować, to stwierdzeniem, żeby nie traktować tego, co myślisz o płaceniu, jako standardu, a raczej być otwartym/ą na sprawdzanie, jak ma druga osoba.
Zgrywanie się w tym zakresie i rozumienie siebie nawzajem jest również ważnym aspektem relacji romantycznej.
Jak zawsze dodam, że randkowanie to wcale nie taka łatwa sprawa, a poszerzanie swojego rozumienia siebie i innych wydaje się kluczowe na drodze szukania właściwej dla siebie osoby 😉

