Przez pewien okres swojego życia byłam głęboko przekonana, że wiedza na temat mnie samej, ulokowana jest na zewnątrz. Wydawało mi się, że całe zadanie polega na tym, aby ją odnaleźć i uformować w przyszłość. Taką, która będzie kompatybilna z tym, czego się nauczyłam i o czym czytałam.
Wystarczająco rozsądną, aby w tedowym formacie przedstawić ją wyobrażonej widowni.
Sądziłam, że człowiek jest wynikiem autokreacji – im lepszy pomysł, tym ciekawszy rezultat.
Moje myślenie na ten temat zaczęło się zmieniać pod wpływem dwóch ważnych spotkań.
Pierwszym z nich było spotkanie z psychoterapeutką, która w procesie pracy, dawała mi ogromną przestrzeń namysłu i spotkania z samą sobą.
Niewiele mówiła, często pozwalając działać ciszy między nami. Całą swoją postawą i energetycznym byciem, stanowiła dla mnie opowieść o harmonii, spokoju i radości, których poszukiwałam.
Dzięki niej, zrozumiałam, że tego typu zasobny stan, nie jest wynikiem intelektualnego zacięcia i ilości przeczytanych książek, ale życzliwej i pełnej akceptacji relacji z samą sobą.
Zobaczyłam też, jak wielką moc ma aktywne słuchanie, które nie jest przy tym osadzone w ocenie mówiącego, ani nie zasadza się na przekonaniu, że lepiej od niego wie się, co powinien i jak zrobić.
Drugim, niezmiernie ważnym, było spotkanie z osobami po odbytej karze.
Z ludźmi, którzy niekiedy nie mając zupełnie nic, zawrócili z drogi generującej osobiste i społeczne straty. Niosąc bagaż swojej przeszłości, nie mając wsparcia, często słysząc kolejne słowa potępienia.
Chociaż nadrzędną zasadą ich rzeczywistości była przemoc – zarówno ta wyrządzana, jak i doznawana – chociaż, zmagali się z licznymi uzależnieniami, długami, chorobami, to znajdowali w sobie siłę, by stawić się do życia.
Przejść trudną pracę nad sobą, krok po kroku zacząć budować przyszłość, ucząc się, jak inaczej postępować, odkrywając tkwiący w sobie potencjał transformacji. To oni pokazali mi, jak wielka moc tkwi w każdym z nas.
Zmiana wymaga odwagi. Czasem zastąpienia działania niedziałaniem. Bywa pełna paradoksów.
Z czasem, powoli zaczęło do mnie docierać, że ruch poszukiwań należy odwrócić.
Słuchać z ciekawością siebie. Być wrażliwym na idące z ciała sygnały. Czułym na wewnętrzne instynkty. Otwartym na swoją intuicję. Wyważonym w budowaniu wiedzy. Że choć czasem naprawdę tak się nie wydaje, to jednak właściwa mapa jest cały czas z nami.
W kontekście psychologii, najbardziej ciekawi mnie to, co pozwala człowiekowi wzrastać. Rozwijać się i pokonywać przeszkody, odkrywać tkwiący w sobie potencjał.
Poruszają mnie rozmowy, podczas których okazuje się, że druga osoba wie. Doznaje nagłego wglądu i nawiązuje kontakt z tą częścią siebie, która jest pewna, co chce zrobić dalej. Wstaje od stolika z większą dozą nadziei i z lepszym nastawieniem do przyszłości.

