NAJNOWSZE WARSZTATY W RAMACH SINGLOWEGO KLUBU RANDKOWEGO:
KATOWICE, WROCŁAW, KRAKÓW, WYJAZDY SINGLOWE

Dlaczego randkowanie jest takie trudne?

Kiedy byłam nastolatką, podczas randek najbardziej zależało mi na tym, żeby druga osoba uchwyciła mnie w odpowiednim kadrze (tak naprawdę to lata później też :).

Byłam niezmiernie skupiona na wystudiowaniu kontekstu, który mógłby mnie przedstawić, niczym w filmie poszukiwałam obrazów najtrafniej oddających mnie jako bohaterkę.

Zanim druga osoba jeszcze przekroczyła próg kawiarni, ja już miałam wszystko przemyślane.

Wybrany stolik – niezbyt w centrum, ale i nie nadmiernie z boku.

Rozmyślnie dobrana kreacja – niespecjalnie zobowiązująca, żeby nie było widać, że mi zależy. A jednocześnie nieprzypadkowa, żeby ładnie wyglądać.

Dla intelektualnego rysu otwarta książka – jakaś cieniutka powieść lub esej, żeby móc powiedzieć, że zawsze mam przy sobie jakąś lekturę. I oczywiście, ostentacyjne czytanie, w pełnym napięcia oczekiwaniu, które jak sądziłam, zdołam ukryć pod nonszalancką pozą.

Wyobrażałam sobie, że wchodzi.

Pośpiesznie rzuca okiem po kawiarni i nagle dostrzega mnie – zaczytaną.

Podchodzi do stolika, a ja w lekkim roztargnieniu i zaskoczeniu, podnoszę głowę i szeroko się uśmiecham – naturalnie, absolutnie spontanicznie.

,,O, już jesteś”.

W głowie kołatały mi już dawno przeprowadzone między nami konwersacje. Rzecz jasna wydarzone jedynie w mojej wyobraźni. Miałam wyćwiczone błyskotliwe teksty i żarty w odpowiedzi na jeszcze bardziej wymyślone reakcje drugiej strony.

Tak dalece modelowałam siebie, że automatycznie tworzyłam obraz osoby, dla której taka wydumana wersja mnie mogłaby być atrakcyjna.

A później, jak zasiadał przede mną człowiek z krwi i kości, to bardzo często byłam rozczarowana. Z prostej przyczyny – NIE TRZYMAŁ SIĘ ROLI.

NIE WYGŁASZAŁ ODPOWIEDNICH KWESTII.

W ogóle tak jakoś nie spełniał oczekiwań. A i mój performans przez to okazał się jakiś taki… niewystarczający.

***

Spotkanie.

Boże. Jaka to trudna rzecz.

W spotkaniu kluczem jest wyjście poza własne ego.

Otwartość wyrażająca się w ciekawości, kim druga osoba jest. Gotowość, by to zobaczyć za cenę wszystkich swoich wyobrażeń.

Na randkach gubiące bywa skupienie na sobie.

Chęć wygenerowania określonego obrazu, a później żal, że nie było na luzie i rozmowa się nie kleiła.

A jak się miała kleić przy tak dużej ilości założeń? Przy tak małej ilości przestrzeni dla drugiej osoby?

Na randkach często boimy się ciszy. Braku tematów. Niezręczności. Chcemy się przed nimi uchronić, zbroimy się w scenariusze i nadzieje. Im bardziej się staramy przygotować, w tym sztywniejszym pojawiamy się kaftanie.

Gubi się swobodny oddech.

Zapominamy, że pytanie:,, jak minął Twój dzień?” To bardzo dobre pytanie. Że może niekoniecznie od razu trzeba się sprzedawać, prezentować i wypadać, raczej skupić na pełnej ciekawości postawie.

Ciekawość to niedoceniony sposób przełamywania pierwszych lodów. Podbudowana życzliwością intencja dowiedzenia się, jak ktoś się ma. I przyjęcie bez osądzania tego, jaką usłyszy się historię.

Podziel się:

Autorka:

Picture of Karolina Habryło
Karolina Habryło

Już teraz ruszyły zapisy na najnowsze warsztaty dla singli, w ramach Singlowego Klubu Randkowego!

Zobacz inne wpisy: