Nie.
Oczywiście, trudno nie zauważyć, że cała walentynkowa oferta nastawiona jest na związki.
Romantyczne kolacje, eventy, kwiatki, maskotki, czekoladki, atakujące w przestrzeni miejskiej serduszka – to wszystko wprawia w poczucie, że Walentynki są świętem zarezerwowanym dla par.
Jednak Walentynki, jak każdą inną kalendarzową okazję, możemy swobodnie dostosować do swoich potrzeb. Skoro to dzień, którego motywem przewodnim jest celebracja miłości, przede wszystkim zastanówmy się nad tym,
CO DOBREGO MOŻEMY ZROBIĆ DLA SIEBIE SAMYCH!
Jak okazać sobie uczucie?
Jak się dopieścić?
Jak sprawić sobie przyjemność?
Jak pokazać sobie, że jest się dla siebie ważnym/ą?
To dobry moment, żeby sobie przypomnieć, że miłość do siebie samego, zorientowana na wsłuchiwanie się w swoje potrzeby, emocje, podążania za swoimi wartościami, to podstawa do budowania satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi.
Gdy dbamy o siebie, zwalniamy otoczenie z niewypowiedzianych oczekiwań, że zrobią to za nas.
Wzięcie odpowiedzialności za swoje samopoczucie, komfort, wychodzenie do siebie z pozycji samoopieki, nie wyklucza czerpania z relacji z innymi.
Z pewnością jednak powoduje, że wszelkie zewnętrzne gesty są dodatkowym wzmocnieniem i powodem do radości, a nie warunkiem koniecznym dla naszego funkcjonowania.
Gdy znika presja na to, aby ludzie nieustannie dbali, żebyśmy się JAKOŚ CZULI, żebyśmy w ogóle SIĘ CZULI, gdy przestajemy uzależniać swoje nastroje od postępowania, zachowań, decyzji i emocji innych, odciążamy relacje z niepotrzebnego balastu, tworząc przestrzeń na bliskość i spontaniczność.
Kolejna sprawa. Poza wątkiem romantycznym, który jest u nas mniej lub bardziej rozbudowany, nadal mamy bliskich ludzi wokół siebie – przyjaciół, rodzinę, dzieci, oddanych znajomych, osoby zwierzęce.
Walentynki to dobry pretekst do tego, żeby powiedzieć im lub pokazać, że ich kochamy 🙂

