Była sobie kiedyś taka dziewczyna, która wszystko miała, ale nie była szczęśliwa.
I był sobie też taki chłopak, co wszystko miał, ale nic nie chciał oddać.
I tak siedzieli zaklajstrowani –
w pokoju bez powietrza,
w ciszy bez oddechu,
w trwaniu bez postępu.
I mijały tygodnie i mijały dni…
I chociaż wydaje się to nieciekawe, to naprawdę było im dobrze.
Było im dobrze, bo znali ten pokój i nie wiedzieli, że mogą złapać oddech.
Przyzwyczaili się do duchoty i ścisku.
Świat na zewnątrz wydawał im się podejrzany.
Niewarty sprawdzenia.
Nasączony rozczarowaniem.
A to, co znane, może nie zachwyca, ale i nie może zawieść.
***
Któregoś dnia, jak zawsze nic się nie stało.
Chyba tylko wiatr uderzył w okna nieco głośniej.
Chyba tylko deszcz rozbił się o szybę większą kroplą.
Chyba tylko podłoga zaskrzypiała trochę wyraźniej.
I mimo, że każdy ten impuls Wszechświata mógł przejść niezauważony, tym razem coś w nich drgnęło.
Dziś poczuli inaczej niż zwykle.
***
Od zmiany zawsze dzielą nas ułamki sekund.
W zmianie często nie ma nic spektakularnego.
Przychodzi najpierw myślą, trafnie postawionym pytaniem.
U nich przejawiła się z kolei łagodnym wahaniem.
Ręka mniej zdecydowanym ruchem podniosła filiżankę.
Noga trochę odważniej wykonała krok do przodu.
I oczy niespodziewanie szczerzej się otworzyły.
A co było dalej?
Tego nie wie nikt.
Oni do tej pory nikomu nie powiedzieli.
Czy potrzebujesz zapytać, co się wydarzyło?
Jak to zrobili?
Zaglądnij w siebie. Jest całkiem prawdopodobne, że to właśnie Ty masz odpowiedź.

Randki: obraz zakochania
„Gdyby był zakochany, to…” „Gdyby była mną zainteresowana, to…” „Jeśli nie odpisuje, to…” „Jeżeli dodał taką emotikonkę,
